Strona 1 z 1

Wolne Miasto Dżambalaja

: 18 sie 2017, 22:42
autor: Walerian von Moscow
Witajcie długo nad tym myślałem i postanowiłem zaryzykować dlatego ogłaszam powstanie nowej mikronacji jaką jest Wolne Miasto Dżambalaja które narazie posiada grupe na facebooku(pełni rolę forum) ale z czasem planuje dodanie także strony. https://mobile.facebook.com/groups/1104 ... _tn__=HH-R

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 18 sie 2017, 22:48
autor: Daniel von Witt
Super, powodzenia, pozdrawiam :)

(-) kmdr ppor. Daniel von Witt

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 18 sie 2017, 22:50
autor: Walerian von Moscow
Daniel von Witt pisze:Super, powodzenia, pozdrawiam :)

(-) kmdr ppor. Daniel von Witt

W pańskim języku pozdrawiam znaczy obyś mial jak najgorzej i cię nie lubię tak więc również pana pozdrawiam :).

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 19 sie 2017, 11:20
autor: Casimir van Oranje-Nassau
Widzę, że "fejsbukizacja mikronacji" przybiera niestety teraz kolejną formę, którą jest przenoszenie aktywności ze stron i forów na Facebooka. Niegdyś podnoszono zarzuty w stosunku do mikronacji posiadających tylko forum, lub założonych na hostingach typu pun.pl czy też darmowefora.pl. Dziś takie praktyki wydają się, przynajmniej w mojej ocenie, niczym w porównaniu z przenoszeniem mikronacji na portale społecznościowe. Czy to już oznaka postępującej degradacji mikronacjonalizmu?

PS. Jestem ciekaw, jak obliczono "90% życia państwowego", jakie ma się toczyć na tej grupie ;)

(-) Casimir de Viries

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 19 sie 2017, 11:22
autor: Siergiusz Asketil
Bez sensu zwracać uwagę na takie posty — naprawdę. Co powinno umrzeć śmiercią naturalną, niech umiera. Skupmy się na ważniejszych tematach.

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 19 sie 2017, 11:37
autor: Casimir van Oranje-Nassau
Może i bez sensu, ale chciałbym zwrócić uwagę, iż to "Wolne Miasto" to nie jedyna próba budowania wirtualnego państwa opartego na Facebooku. Być może niektórzy pamiętają, jak tworzona była Republika Sqavii - na początku była oparta na facebookowej grupie, a po próbie stworzenia "normalnej" strony, niemal od razu zamarła. Dlaczego? Otóż choremu społeczeństwu wychowanemu na portalach społecznościowych jak Facebook ciężko jest zaakceptować, iż istnieje cokolwiek oprócz tegoż portalu. Może dziś jeszcze tak tego nie widać, ale kto wie, czy nie czeka nas przyszłość kreowana przez zarządzających portalem na F? Czy to oznaka tego, iż mikronacje, jakie dziś znamy nie mają przyszłości w dobie postępującego przenoszenia całego dorobku nowoczesnego Internetu na portale społecznościowe?

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 1 wrz 2017, 21:28
autor: McMelkor
Facebookizacją mikronacji nazywano kiedyś wprowadzenie niektórych elementów znanych z popularnych portali społecznościowych na stronie Księstwa Sarmacji, m. in. przycisku "lubię to". Nie sądziłem, że ktoś okaże się kiedyś na tyle wielkim minimalistą, żeby tworzyć mikronację na tym portalu. To zaprzeczenie wszystkiego, co kiedykolwiek budowaliśmy.

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 1 wrz 2017, 22:29
autor: Karolina Aleksandra
Simon McMelkor pisze:To zaprzeczenie wszystkiego, co kiedykolwiek budowaliśmy.


Dlaczego zaprzeczenie, a nie ewolucja?

(—) Karolina Aleksandra

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 1 wrz 2017, 22:39
autor: Fryderyk Orański-Nassau
Karolina Aleksandra pisze:
Simon McMelkor pisze:To zaprzeczenie wszystkiego, co kiedykolwiek budowaliśmy.


Dlaczego zaprzeczenie, a nie ewolucja?

(—) Karolina Aleksandra


Cofanie się w rozwoju. Najpierw budowano systemy mikronacji; starano się je czynić niezależnymi i oryginalnymi, żeby teraz uzależniać ich istnienie od portalu społecznościowego. Zawiera to dużo ograniczeń i jest bez sensu w mojej opinii.

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 1 wrz 2017, 22:46
autor: الوـس
Karolina Aleksandra pisze:
Simon McMelkor pisze:To zaprzeczenie wszystkiego, co kiedykolwiek budowaliśmy.


Dlaczego zaprzeczenie, a nie ewolucja?


Może i ewolucja. Problem polega na tym, że zmiany, które mają miejsce w ramach ewolucji nie są ani dobre, ani złe. One są chaotyczne, najzupełniej przypadkowe. Zmiany, które przyniosły sukces reprodukcyjny są utrwalane. Te zaś, które takiego sukcesu nie przyniosły są eliminowane.

Problem nie zasadza się na tym, czy te zmiany są dobre czy złe. Bo jeżeli są złe, to nie przetrwają. Jeżeli są dobre, to zaczną być coraz powszechniejsze. Problem dotyczy tego, czy, pozostając w kręgu estetyki neodarwinizmu, poddana takiej ewolucji mikronacja nadal jest mikronacją?

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 2 wrz 2017, 09:38
autor: Daniel von Witt
"Mikronacje" facebookowe (przepraszam wszystkie państwa wirtualne, za ten obrażający je zwrot) nie mają absolutnie żadnego sensu - nie są w stanie rozwinąć skrzydeł tak jak klasyczne państwa wirtualne. Nie należy podążać tą drogą. Klikactwo zostawmy klikaczom. Jest cała masa ludzi, których to nie zadowala, więc przy odrobinie szczęścia i działań ze strony państw wirtualnych będą one trafiać do nas. Promujmy się słowem, a nie wypasionymi aplikacjami, na które mikronacji i tak nie stać.

(-) kmdr ppor. Daniel von Witt

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 2 wrz 2017, 21:10
autor: Karolina Aleksandra
Samo Wolne Miasto Dżambalaja chyba już znikło — Facebook komunikuje błąd przy próbie wejścia na tę grupę. Ale to jednak ciekawy temat.

الوـس pisze:Problem dotyczy tego, czy, pozostając w kręgu estetyki neodarwinizmu, poddana takiej ewolucji mikronacja nadal jest mikronacją?


Tak na dobrą sprawę — kiedyś zgrozą dla niektórych była możliwość prowadzenia życia mikronacji na forum, nie na liście dyskusyjnej. Świat się zmienia i ewoluuje.

Czy grupa na Facebooku ogranicza możliwość rozwinięcia skrzydeł? Trochę tak — prowadzenie tam kilku dyskusji na raz tworzy lekki chaos, ciężko coś potem znaleźć (chociaż FB stale się pod tym względem samodoskonali). Trochę też przeszkadza to, że trzeba założyć w ogóle konto na Facebooku, tu się zgadzam. Ale tak naprawdę to mikronacje od zawsze korzystały ze zdobyczy sieci. Własne strony — w porządku, ale listy dyskusyjne, fora, IRC-e zawsze były na cudzych systemach. Jeśli przeprowadzamy zawody w F1 czy piłce nożnej, to nie na serwerze mikronacyjnym, a w zewnętrznym menedżerze. Facebook to naturalna konsekwencja tego, że mikronacje praktycznie zawsze sięgały po zewnętrzne środki czy miejsca, aby osiągnąć wewnątrzmikronacyjne cele. I tak już teraz istnieją tam liczne grupy np. rządów czy inicjatyw międzymikronacyjnych, nie wspominając już o konferencjach.

Próba zakładania mikronacji na Facebooku mnie nie przeraża. Tam też mogą być intelektualiści i też mogą być ciekawe dyskusje. A ci bardziej zainteresowani ideą mikronacyjną, którzy uznają, że jedna grupa im nie wystarczy, mogą spróbować działania u nas. Dla mnie działanie w państwie na Facebooku byłoby mało wygodne. Ale jeśli kogoś to fascynuje, to czemu nie?

Inna sprawa, że mikronacja to nie tylko klub dyskusyjny — tak już było kiedyś i chyba już wyrwaliśmy się z tego paradygmatu. Mikronacje to także wspólne działanie, tworzenie ciekawych inicjatyw. I w tym sensie te państwa na Facebooku mogą wyglądać jednak nieco inaczej niż nasze tradycyjne mikronacje.

(—) Karolina Aleksandra

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 3 wrz 2017, 00:33
autor: Alojzy Pupka
Wydaje mi się że chyba jednak jest *pewne* spektrum pomiędzy korzystaniem z napisanego samodzielnie w assemblerze oprogramowania, biegającego z serwera we własnej piwnicy, a przenoszeniem absolutnie elementarnej części aktywności jaką w mikronacjach jest dyskusja[1], na fejsbuczka − całkowicie odciętą od świata zewnętrznego platformę, służącą z założenia do czego innego, mającą w swojej kategorii pozycję praktycznie monopolisty, posiadającą niejasne i niekonsekwentne zasady działania itd. itd. Kiedyś trudno było mikronacji mieć „swoje miejsce w sieci” ze względów finansowych, w tej chwili mamy ten luksus że tak naprawdę ograniczenia są niewielkie. Przy naszej skali działania trzymanie jakiegokolwiek rodzaju forum czy listy dyskusyjnej (osobiście wciąż trzymam się tezy o wyższości tego drugiego) na własnych serwerach, tak samo jak wspomnianego irca (wandejskiego co prawda używamy sporadycznie, głównie na obchody, ale stawiamy u siebie) nie stanowi wyzwania. A różnego rodzaju gierki w rodzaju x11 to jednak element, nawet jeśli wpisany w nasz krajobraz, zupełnie fakultatywny.

Pisze WKM też:
>Ale jeśli kogoś to fascynuje, to czemu nie?
No ja w sumie nie wiem czemu nie. Jak ktoś lubi np. klonować się 15 razy i przeklejać z wiki informacje o złotokapach alpejskich i go to fascynuję, to też uważam, że czemu nie. Ale czy to mikronacja? Imho nie za bardzo.

Przyznam też, że rozbawiła mnie uwaga o intelektualistach. Być może i w mikronacjach zdarzają się realni intelektualiści, chociaż osobiście mam wrażenie że jeśli, to raczej w niewielkich liczbach i dobrze się ukrywają, ale temu co tu wszyscy uskuteczniamy bliżej jednak do radosnej zabawy w skakanie na dmuchańcach i malowanie buziek na festynie w Lesznowoli, przy akompaniamencie chóru Stowarzyszenia Chinek w Polsce i przemów pani wójt Marii Jolanty Batyckiej-Wąsik, niż do jakichkolwiek intelektualnych rozkmin na jakimkolwiek poziomie. I szczerze mówiąc, ani nami (w tym sobą) z tego powodu nie pogardzam, ani się tego nie wstydzę − ja tam z takiej beztroskiej zabawy czerpię dużo frajdy.

[1] Paradygmat (heh) klubu dyskusyjnego, doktryna micronation™, senator Annike, bla bla bla, oczywiście, ja też nie jestem za sztucznym ograniczaniem się. Ale jednocześnie nikt mi nie powie, że mikronacja nie może istnieć wokół samego miejsca dyskusji, bez rozbudowanych systemów, licznych inicjatyw itp., albo że może bez dyskusji istnieć i wciąż być mikronacją.

Re: Wolne Miasto Dżambalaja

: 3 wrz 2017, 12:27
autor: McMelkor
Karolina Aleksandra pisze:
Simon McMelkor pisze:To zaprzeczenie wszystkiego, co kiedykolwiek budowaliśmy.


Dlaczego zaprzeczenie, a nie ewolucja?

(—) Karolina Aleksandra

Facebook z założenia wymaga od swoich użytkowników podawania realnych nazwisk i operowania na realnych kontach. Wirtualne mikronacje, a do tego nurtu należymy, zakładały - nawet jeśli ktoś tu i ówdzie, ale częściej poza kręgiem dreamladzkim niż w jego wnętrzu, używał realnego nazwiska - tworzenie świata niejako alternatywnego. Stąd żarty o tym, że "real nie istnieje", albo - to lepszy przykład - powszechne oddzielanie obu światów. Nawet pewnemu redaktorowi popularnego polskiego dziennika, używającemu tego samego nazwiska w obu światach, zdarzyło się twierdzić, że P. K. tu i tu to nie ta sama osoba.
Nie wyobrażam sobie wytworzenia takiej kultury na Facebooku. Wystarczyłoby złośliwe zgłoszenie podwładnym Cukierberga o używaniu "fałszywych danych" przez konto "Jacques de Brolle" albo "Alojzy Pupka" i... konta nie ma.

Poza tym, jak wspomniano, facebookowa grupa ma bardzo duże ograniczenia. Nie można robić w niej działów, a archiwa są trudne do przeszukania. Już prędzej nadawałyby się do tego fora z śp. portalu Grono.net, które miały przynajmniej przejrzyste archiwa. Taka grupa, choćby tajna, nie znajduje się w pełni władzy administratora, bo zawsze ponad nią stoi administracja międzynarodowej korporacji z jej polityką, zakazującą np. propagowania systemów "totalitarnych".
Zresztą, czy ktoś, kto nie jest w stanie postawić zwyczajnego forum phpBB modified by Przemo, będzie w stanie stworzyć jakąś stronę albo cokolwiek innego, czym jeszcze charakteryzuje się mikronacja? Może "zaprzeczenie" to lekka przesada w stosunku do mikronacjonalizmu jako takiego, który zawiera - zwłaszcza poza polskim Mikroświatem - różne egzotyczne twory, ale na pewno nie podoba mi się ten kierunek ewolucji, i na pewno słowo "zaprzeczenie" odnosi się tutaj w pełni do naszego nurtu mikronacjonalizmu.